Dorota Łosiewicz jest dziennikarką tygodnika ‚wSieci’ i portalu wPolityce.pl. Prowadzi Kwadrans Polityczny w TVP 1 i W tyle wizji w TVP Info. Prywatnie jest szczęśliwą żoną i mamą czwórki dzieciaków, kobietą o wielkiej wrażliwości.
Moi rodzice Dorota Łosiewicz, Marta Kaczyńska • Książka ☝ Darmowa dostawa z Allegro Smart! • Najwięcej ofert w jednym miejscu • Radość zakupów ⭐ 100% bezpieczeństwa dla każdej transakcji • Kup Teraz!
Problemem dla koalicji KO-Lewica-Trzecia Droga wydaje się być postawa polityków spod szyldu Hołowni i Kosiniaka-Kamysza. Posłanka Lewicy Anna Maria Żukowska skrytykowała posła PSL Piotra Zgorzelskiego, który na antenie Radia ZET powiedział, że wielu posłów PSL nie zagłosuje w Sejmie za usunięciem kary za pomoc w aborcji, co jest
Dorota Łosiewicz w artykule „Rola życia” pisze o sprawie Joanny Parniewskiej, która w ostatnim czasie tak rozpaliła środowiska liberalne. Wyjaśnia, że kilka elementów całej historii wyglądało inaczej niż w relacji pani Joanny, która utrzymywała, że z powodu zażycia tabletki wczesnoporonnej została otoczona przez opresyjnych
Marta Kaczyńska Dorota Łosiewicz - Moi rodzic • Książka ☝ Darmowa dostawa z Allegro Smart! • Najwięcej ofert w jednym miejscu • Radość zakupów ⭐ 100% bezpieczeństwa dla każdej transakcji • Kup Teraz!
Dorota Łosiewicz w artykule „Reality show przy Wiejskiej” komentuje obrady rozpoczynającego X kadencję Sejmu RP. Zauważa, że wydarzenia, które miały miejsce na sali plenarnej, bardziej przypominają widowisko niż debatę przedstawicieli narodu.
. Dzisiaj Błażej ma pięć lat. Urodził się, gdy jego mama była w 29 tygodniu ciąży. Chłopiec ważył niewiele ponad kilogram. Niestety, okazało się, że ma czterokończynowe mózgowe porażenie dziecięce. Praktycznie od urodzenia jest rehabilitowany. Obecnie korzysta też z pomocy logopedy i neurologa. Nie chodzi samodzielnie. - W domu Błażej porusza się na czworaka lub przemieszcza po podłodze i dywanie, siedząc na pupie. Z wózka inwalidzkiego korzystamy, gdy wychodzimy na zewnątrz - mówi Justyna Pukas, mama Błażeja. Błażej uczęszcza do przedszkola w Krasnymstawie. Bardzo dobrze rozwija się intelektualnie. Chwalą go wszyscy, bo jest bardzo zdolny. Szybko się uczy, chętnie recytuje wiersze i śpiewa piosenki. W domu i przedszkolu korzysta z pionizatora. Niedługo też dostanie własną bieżnię, kupioną z dofinansowaniem z PCPR. Żeby mógł jednak stanąć samodzielnie na nogi, potrzebny jest kosztowny zabieg metodą Ulzibata. Wykonywany jest on w znieczuleniu ogólnym. - Zabieg ten likwiduje bolesne przykurcze mięśni. Dzieci, takie jak Błażej, mają wzmożone napięcie mięśniowe, przez co trudniej jest im się poruszać - tłumaczy mama chłopca. Zabieg ma się odbyć 3 marca w Krakowie. Będzie kosztował 12 tys. 900 zł. Fundacja Votum, która prowadzi zbiórkę pieniędzy, dokłada 5 tys. zł. Potrzeba więc niemal 8 tys. zł. - Wychowuję Błażeja sama i niestety nie stać mnie na sfinansowanie zabiegu, dlatego prosimy o wsparcie - przyznaje pani Justyna. Zbiórkę na terenie gminy Rejowiec zorganizowała Dorota Łosiewicz, dyrektorka Gminnego Ośrodka Kultury w Rejowcu. Pieniądze były też zbierane do puszek w kościele w Rejowcu, a w ubiegły poniedziałek, za namową radnej Łosiewicz, dorzucili się radni powiatu chełmskiego. - Znam mamę chłopca. Jest członkiem KGW w Woli Żulińskiej. Gdy się dowiedziała, że powinno udać nam się zebrać całą potrzebną kwotę, odetchnęła z ulgą - mówi Łosiewicz. - Bardzo serdecznie dziękuję za wpłaty na Błażejka. W tej chwili mamy ponad 6 tys. zł. Do marca jest jeszcze czas. Gdyby jednak ktoś chciał wesprzeć leczenie chłopca, jest utworzona zrzutka w internecie - mówi dyrektor Łosiewicz. Mama chłopca nie tylko musi zapłacić za zabieg, ale też zapewnić mu transport do szpitala w Krakowie. Będzie też potrzebowała pieniędzy na inne wydatki związane z wyjazdem. Chłopiec będzie nadal wymagał stałej opieki lekarskiej i rehabilitacji. Żadna złotówka z pewnością się nie zmarnuje. Każda wpłata pomoże mu w jego walce o zdrowie. Konto dla Błażeja Pukasa udostępnione jest przez Fundację Votum: 32 1500 1067 1210 6008 3182 0000. Warto też chłopcu przekazać swój 1 proc. podatku, wpisując KRS: 0000272272, cel szczegółowy: Błażej Pukas. Ponadto można wesprzeć akcję, kupując lub ofiarowując jakiś przedmiot na Facebooku, na koncie "Licytacje dla Błażejka". Czytaj także: Walczymy, bo ją kochamy!
Opublikowano: 2021-11-18 23:44: · aktualizacja: 2021-11-18 23:45: Dział: Społeczeństwo Dorota Łosiewicz w "Sieci": Najlepszą obroną jest atak? Dalsze okoliczności związane ze sprawą śmierci kobiety w szpitalu w Pszczynie Społeczeństwo opublikowano: 2021-11-18 23:44: aktualizacja: 2021-11-18 23:45: Choć NFZ i prokuratura wciąż wyjaśniają okoliczności śmierci młodej kobiety w ciąży w szpitalu w Pszczynie, proaborcyjna strona dyskursu publicznego już wie, kto jest winny śmierci pani Izy. To oczywiście TK i Jarosław Kaczyński. Tymczasem na światło dzienne wypływają kolejne wstrząsające doniesienia dotyczące okoliczności śmierci kobiety i funkcjonowania samego szpitala. Dorota Łosiewicz opisuje na łamach tygodnika „Sieci” dalsze okoliczności związane ze sprawą śmierci kobiety w szpitalu w Pszczynie. Publicystka wskazuje: Ta wstrząsająca i poruszająca historia […] zainspirowała protesty pod hasłem „Ani jednej więcej”, które wiążą śmierć z ubiegłorocznym wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego. Jednak czy słusznie? Narodowy Fundusz Zdrowia rozpoczął kontrolę w szpitalu w Pszczynie […]. Sprawę bada także Prokuratura Regionalna w Katowicach […]. Ministerstwo Zdrowia opublikowało wytyczne dla lekarzy dotyczące postępowania w sytuacjach, gdy dojdzie do przedwczesnego odpływania płynu owodniowego. Zwróciło też uwagę na obowiązujące obecnie regulacje prawne i rekomendacje medyczne w tym zakresie. Autorka zauważa również: Kluczowa jest odpowiedź na pytanie, dlaczego lekarze nie ratowali życia kobiety […]. Musi się pojawiać pytanie o stojącą w sprzeczności z prawem i niemającą nic wspólnego z wyrokiem TK zwłokę […]. Równie szokująca jest relacja pacjentki, która leżała na sali z umierającą kobietą […]. Z jej relacji wynika, że lekarz przyszedł do konającej pacjentki na wizytę zaledwie raz […]. Ta relacja stoi w sprzeczności ze słowami rzecznik prasowej Szpitala Powiatowego w Pszczynie Barbary Zejmy-Oracz. Łosiewicz zaznacza, w jaki sposób przez niektóre środowiska interpretowana jest ta sytuacja: Dla części dziennikarzy i opinii publicznej anonimowa relacja pacjentki i esemesy ze szpitala to dowód na to, że lekarze nie działali, bo ręce wiązało im nowe prawo, które jest wynikiem orzeczenia TK. Jednak […] Trybunał w ogóle nie zajmował się przesłanką dotyczącą ratowania zdrowia i życia matki. Zapis o legalności aborcji w tym przypadku w ogóle nie został zmieniony. Esemesy są natomiast zapisem tego, co działo się w szpitalu i jak reagowali lekarze. Autorka informuje o innych wydarzeniach, które miały miejsce: Ten szpital nie po raz pierwszy jest przedmiotem zainteresowania mediów. Był już na czołówkach gazet i portali w 2017 r. po miażdżącej kontroli NIK i w 2018 r. po śmierci bezdomnego mężczyzny […]. „GW” informowała, że szpital w Pszczynie stracił kontrakt z NFZ, bo „panujące tam warunki zagrażały bezpieczeństwu i życiu chorych”. Nakładane wcześniej wysokie kary nie pomagały. Łosiewicz cytuje także fragment oświadczenia dyrektora szpitala, Marcina Leśniewskiego: „Osobną sprawą jest ocena stanu prawnego w zakresie dopuszczalności przerywania ciąży. W tym miejscu należy jedynie podkreślić, że wszystkie decyzje lekarskie zostały podjęte z uwzględnieniem obowiązujących w Polsce przepisów prawa oraz standardów postępowania” – zaznaczył. Co warto zauważyć, w prywatnym gabinecie to on prowadził ciążę zmarłej pacjentki. To o tyle ważne, że media społecznościowe obiegła informacja, iż Leśniewski nie odbierał telefonów od rodziny pacjentki, by pomógł ich córce. Łosiewicz zastanawia się też: Pytanie więc, czy na los pani Izy wpłynęło prawo czy raczej interpretacja tego prawa dokonana przez dyrektora i personel szpitala? Dyrektora o proaborcyjnych przecież poglądach, z czym nie krył się w mediach społecznościowych […]. W normalnych okolicznościach poglądy dyrektora szpitala nie powinny mieć dla sprawy najmniejszego znaczenia, gdyby nie fakt, że próbuje się z tego zrobić sprawę polityczną. Więcej w najnowszym numerze „Sieci”, w sprzedaży od r., także w formie e-wydania. Zapraszamy też do subskrypcji tygodnika w Sieci Przyjaciół i oglądania ciekawych audycji telewizji internetowej Publikacja dostępna na stronie:
W szpitalu w Pszczynie we wrześniu 2021 r. doszło do śmierci 30-letniej ciężarnej pacjentki, u której doszło do wstrząsu septycznego. "Lekarze czekali na obumarcie płodu" - informowała na Twitterze ponad miesiąc później, 29 października, pełnomocniczka rodziny zmarłej. Sprawa szybko nabrała wymiaru politycznego, opartego na krytyce orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego ws. przesłanki eugenicznej. W całej Polsce zorganizowano marsze pod szyldem Ogólnopolskiego Strajku Kobiet i hasztagiem #AniJednejWięcej. O co chodziło w wyroku z 22 października 2020 r.? Polski Trybunał Konstytucyjny uznał za niezgodny z ustawą zasadniczą przepis z ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży, dopuszczający dokonanie aborcji na mocy tzw. przesłanki eugenicznej ("duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu"). Zgodnie ze stanem aktualnym przerwanie ciąży dozwolone jest w dwóch przypadkach - gdy "ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej" lub gdy "zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego". Sprawą zajęła się prokuratura, a także Narodowy Fundusz Zdrowia, który przeprowadził kontrolę w pszczyńskim szpitalu. W raporcie pokontrolnym NFZ stwierdzono rażące nieprawidłowości "w organizacji, sposobie realizacji i jakości udzielonych świadczeń" w placówce w Pszczynie. W międzyczasie, sporo światła na tę sprawę rzuciły wypowiedzi medialne członków rodziny pani Izabeli, szczególnie jej mamy, która powiedziała "Super Expressowi", że dziecko, które nosiła jej córka, było zdrowe. - Oni mieli przede wszystkim ratować to dziecko. Co oni wymyślają o tej aborcji? Czy ona (Izabela) poszła po aborcję do szpitala? Nie była przecież po wypadku, to była zdrowia dziewczyna. Odeszły wody płodowe. Mieli ratować to dziecko - tłumaczyła mama zmarłej kobiety. Zaprzeczało to narracji prowadzonej przez część środowisk feministycznych i proaborcyjnych, jakoby dziecko pani Izabeli było obciążone wrodzonymi wadami genetycznymi. Jak manipulowano sprawą pani Izabeli Kulisy całej sprawy - budowania narracji i manipulowania faktami - przedstawia w tygodniku "Sieci" Dorota Łosiewicz w tekście "Śmierć w Pszczynie: anatomia manipulacji". Autorka zauważa, że choć komunikat pełnomocniczki rodziny z 29 października wskazywał, że lekarze nie mogli ratować pani Izabeli z uwagi na ubiegłoroczny wyrok TK, to "coraz wyraźniej widać, że ta sprawa nie miała nic wspólnego" z orzeczeniem Trybunału. Łosiewicz wskazuje na raport NFZ, który wskazywał, że personel "nie reagował adekwatnie do objawów klinicznych pacjentki wskazujących na rozwijający się wstrząs septyczny", a także na niewłaściwą opiekę nad pacjentką i jej dzieckiem. Autorka zaznacza - opierając się o raport NFZ - że do śmierci dziecka nie doszło z powodu jego wad wrodzonych, ale z powodu niepodjęcia próby jego ratowania. Wyczekującą postawę lekarzy potwierdzają też relacje świadków. Ponadto - narracja o istotnych wadach wrodzonych dziecka - zostaje podana w wątpliwość. Autorka artykułu dotarła do informacji, że dziecko pani Izabeli nie posiadało widocznych wad, a w badaniach prenatalnych ujawniono ryzyko zespołu Downa ocenione na 1:113. "Pani Iza nie zdecydowała się na pogłębienie diagnostyki. To prawdopodobnie znaczy tyle, że chciał urodzić syna bez względu na to, czy byłby obciążony zespołem Downa, czy nie" - pisze Dorota Łosiewicz w tygodniku "Sieci", wskazując, że takie twierdzenie znajduje poparcie w wypowiedzi matki pani Izabeli. Marcin Warchoł, wiceminister sprawiedliwości, cytowany w tekście, wskazuje, że czymś "karygodnym i nieuczciwym" jest posługiwanie się wyrokiem TK "do przykrycia własnych błędów". - W tej sprawie doszło do próby manipulowania i dezinformowania społeczeństwa na temat przyczyn śmierci, a wszystko w imię ideologii. Ubiegłoroczny wyrok TK nie ma żadnego związku ze sprawą - mówił Warchoł. Dorota Łosiewicz wskazuje także, że istotne są także dla sprawy poglądy polityczne dyrektora szpitala w Pszczynie, z którymi nie krył się, szczególnie w mediach społecznościowych. Marcin Warchoł wyraził opinię, że lekarze - jako że stan kobiety był zagrażający jej zdrowiu i życiu - mogli przerwać ciążę, co nie byłoby niezgodne z prawem po ubiegłorocznym wyroku TK. "Wskazywanie na wady genetyczne płodu pozwoliło personelowi szpitala przerzucić odpowiedzialność na wyrok Trybunału Konstytucyjnego. To była doskonała zasłona dymna dla wielu zaniedbań, na które w raporcie wskazał NFZ" - czytamy w tekście. Źródło: Sieci,
Reklama Home Książki Autorzy Dorota Łosiewicz Żródło zdjecia: 5 książek Żródło zdjecia: Pisze książki: biografia, autobiografia, pamiętnik, reportaż, czasopisma Ten autor nie ma jeszcze opisu. Zgłoś autora, abyśmy mogli uzupełnić jego dane. Średnia ocena książek autora 7,5 / 10 266 przeczytało książki autora 247 chce przeczytać książki autora 3 fanów autora Zostań fanem Reklama DYSKUSJE Tytuł posta Wyświetleń Postów Ostatnia Aktywność Dodaj dyskusję Książki i czasopisma WSZYSTKIE KSIĄŻKI CZASOPISMA Sortuj: Śmierć warta zachodu Paweł Reszka, Piotr Siemion Średnia ocen: 7,5 / 10 27 ocen Czytelnicy: 157 Opinie: 8 + Dodaj na półkę Cuda nasze powszednie Dorota Łosiewicz Średnia ocen: 8,0 / 10 2 ocen Czytelnicy: 10 Opinie: 0 + Dodaj na półkę Życie jest cudem Dorota Łosiewicz Średnia ocen: 7,8 / 10 32 ocen Czytelnicy: 89 Opinie: 4 + Dodaj na półkę Cuda nasze powszednie Dorota Łosiewicz Średnia ocen: 7,5 / 10 24 ocen Czytelnicy: 80 Opinie: 7 + Dodaj na półkę W sieci, nr 30 /2014 Michał Karnowski, Jacek Karnowski Średnia ocen: 1,0 / 10 2 ocen Czytelnicy: 2 Opinie: 0 + Dodaj na półkę Moi Rodzice Dorota Łosiewicz, Marta Kaczyńska Średnia ocen: 6,7 / 10 127 ocen Czytelnicy: 186 Opinie: 19 + Dodaj na półkę Reklama W sieci, nr 5/2013 Igor Zalewski, Piotr Zaremba Średnia ocen: 5,3 / 10 6 ocen Czytelnicy: 7 Opinie: 0 + Dodaj na półkę W sieci, nr 3/2012 Piotr Semka, Bronisław Wildstein Średnia ocen: 6,7 / 10 6 ocen Czytelnicy: 6 Opinie: 0 + Dodaj na półkę W sieci, nr 4/2012 Bronisław Wildstein, Piotr Zaremba Średnia ocen: 5,0 / 10 3 ocen Czytelnicy: 4 Opinie: 0 + Dodaj na półkę Reklama Popularni autorzy Colleen Hoover Olga Tokarczuk Delia Owens Jennifer L. Armentrout Przemysław Piotrowski Tillie Cole Reklama
- Niespodziewane uwolnienia z wielkich i małych Poczęcia, do których - w opinii lekarzy - miało nigdy nie dojść. - Radykalne uzdrowienia - których już nikt się nie Powroty do normalnego życia, mimo że specjaliści przepowiadali jałową wegetację. - Niewytłumaczalne spotkania, które zmieniały całe życie. By to zrozumieć potrzeba jednego: wiaryPo napisaniu tej książki dowiedziałam się o tym, jak działa miłość Boga do człowieka. Gdy oddawałam ją do druku nie spodziewałam się, że także i mnie przydarzy się cud. To był test wiary. A nasza wiara nie opiera się tylko i wyłącznie na cudach. Trzeba wierzyć zwłaszcza wtedy, gdy się nam one nie książka nie opisuje wydarzeń badanych przez komisje kościelne. Są to po prostu oparte na sile świadectwa historie zwykłych ludzi, którzy we własnym życiu doświadczyli obecności Boga. Dorota ŁosiewiczKsiążkę pt. „Cuda nasze powszednie" Dorota Łosiewicz pisała będąc w czwartej ciąży. To, co ją spotkało, pchnęło ją do zebrania kilkunastu historii ludzi, którzy doświadczyli Bożej interwencji i zgodzili się o tym opowiedzieć. Podczas pracy nie spodziewała się jednak, że życie napisze dla niej niespodziewany epilog, który pozwoli jej stać się bohaterką własnej po wydaniu książki „Cuda nasze powszednie”Moje dzieci i rodzina są największym cudem w moim życiu. Ale takim „namacalnym” cudem jest Anielka – najmłodsza córeczka. Od samego początku ciąża była zagrożona. Lekarz podejrzewał ciążę pozamaciczną. W niedzielę mieliśmy jechać na Eucharystię do zaprzyjaźnionej wspólnoty Święta Rodzina, ale zamiast tego znalazłam się w szpitalu Świętej Rodziny. Wieczorem w otwartych drzwiach stanęli ludzie z tej wspólnoty i pomodliliśmy się razem. Następnego dnia lekarz zrobił USG i okazało się, że nie mam krwiaka, a obraz pokazuje zdrowe 8-tygodniowe dziecko. Wypisali mnie następnego to był dopiero początek cudów. Anielka urodziła się chora z niedrożnością przewodu pokarmowego. Lekarze wycięli 25 centymetrów jelita cienkiego zaraz po urodzeniu. Podczas operacji doszło do niewydolności oddechowej i krążenia. Dla mnie to był bardzo trudny czas. Właśnie oddałam do druku książkę Cuda nasze powszednie i zastanawiałam się, czy to jest możliwe, żeby Bóg napisał mi taki hollywoodzki scenariusz. Napisałam książkę o cudach, które spotkały innych, a teraz czekałam na „mój” cud. Mówiłam – Panie Boże, gdybyś tylko chciał, jelito Anielki by się zrosło. Bałam się jednak, że tak się nie stanie i że to próba wiary. Wdało się zakażenie. Antybiotyk nie działał. Wreszcie poprosiłam koleżankę o zwrot oleju św. Charbela, który jej pożyczyłam. Gdy go odwiozła, namaściliśmy z mężem córkę. Doszło do nowej operacji i w jej trakcie okazało się, że druga część jelit cienkiego, ta która miała być płukana miesiącami, działa i można jelito zespolić. Oczywiście ten cud nie zdarzyłby się bez lekarzy. Ktoś, kto nie jest wierzący, zobaczy tylko medyczną interwencję. Ja dostrzegłam mocne działanie Łosiewicz O Autorce:Publicystka tygodnika „Sieci". Współprowadzi program „W tyle wizji" w TVP Info oraz „Kwadrans Polityczny" w TVP 1. Współautorka wywiadu rzeki z Martą Kaczyńską, pt. „Moi Rodzice" oraz książek „Cuda nasze powszednie", „Życie jest cudem". Ukończyła Politologię na UKSW i Integrację Europejską na wydziale Stosunków Międzynarodowych UW. Mama czwórki fragment książki >>źródło: Magdalena Wróbel, FrondaKsiążka na stronie Wydawnictwa
dorota łosiewicz w ciąży